Opinie, recenzje biustonoszy dla pań po 35. r.ż., po ciążach, karmieniu - fasony, modele, podtrzymanie, wygląd, oferta.
Kategorie: Wszystkie | 35 - różne | 50plus | figura | kroje staników | modele | ubranie
RSS
czwartek, 29 lipca 2010

Pajęczyna w swojej istocie jest delikatna, miękka i rwie się przy dotknięciu. Kevlaru używa się do hełmów i kamizelek pancernych. Karmel jest słodki, a mgła otula miękko i bezszelestnie.

Nie, nie zwariowałam :)

Wakacje to nie jest najlepszy czas na pisanie. W wakacje jest gorąco, na wyjazdach zasoby ubraniowe są ograniczone,  dostęp do Internetu bywa trudny lub wręcz niemożliwy, a rozleniwienie wzrasta o 100%. Co najmniej o 100%.

Paradoksalnie, dzięki splotowi tychże okoliczności mogę opisać stanik, który miałam możliwość testować w powyższych warunkach, lepiej niż gdybym go opisała przed wakacjami. Drogie panie, oto Charlotte firmy Avocado :)

Charlotte jest stanikiem, który można założyć pod białą bluzkę – z założeniem, że jest to dobra bluzka , bo spod półprzejrzystego wdzianka z podejrzanego materiału prześwituje każdy stanik. Ja akurat mam jasną skórę o, umownie nazwijmy to, złotawym odcieniu, typową ciepłą karnację – na niej Charlotte wygląda jak biżuteria, elegancka i dyskretna. Nie wiem, z czego ten stanik jest zrobiony – materiał podstawowy nie wygląda jak typowa siateczka (powernet), tylko jak pajęcza sieć utkana przez kilka małych pajączków, cieniutka i mocna, pozornie nieregularna. Na siateczce jest naszyty haft w kolorze ciemnego beżu z tendencją do starego złota, a na to drobne bladoróżowe kwiatki. I to cudo towarzyszyło mi przez upały, noszone z uporem godnym lepszej sprawy na zmianę z innymi stanikami Avocado, bo niestety inne gryzły mnie niemiłosiernie. Wielokrotnie pisałam na Lobby Biuściastych, że mogłabym nosić tylko Avocado, i teraz to się na mnie zemściło, gdyż przez kilka upalnych tygodni nie mogłam nosić nic innego. Stanik prałam ręcznie, przy czym moje pranie ręczne polega na zamoczeniu na parę godzin w misce z płynem do prania ręcznego bądź żelem do prania w pralce i wrzuceniu do pralki na płukanie. Stanikowi nic się nie stało, nie rozciągnął się, haft nadal wygląda jak nowy.

Oprócz obwodu i miseczki trzeba też wziąć pod uwagę jeszcze jeden aspekt – wycięcie pod pachami. Bardzo lubię brytyjskie staniki, ale w moim straaaasznie ogromnym rozmiarze (regularny to 70GG) staniki są zabudowane pod pachami i piłują. Jak siedzę przy komputerze i piszę, to nie ma sprawy, ale jak muszę często się pochylać, to wcinanie się w pachy staje się życiowym dramatem ;) Avocado ma krótsze fiszbiny i większe wycięcie, co oczywiście nie wpływa na podtrzymanie, ale znacząco poprawia komfort istnienia.

A teraz tadaaam – niespodzianka rozmiarowa. Pani w butiku wymierzyła mnie i podała rozmiar 80G – 75H był nieco ciasny, a starsze staniki Avocado mam w rozmiarze 70H (pod biustem mam na ścisk 75 cm, w biuście – 105). Przyznam, że zamawiając przez Internet nie spojrzałabym na ten rozmiar, tymczasem rano zapinam obwód na środkowe haftki i o ile w czasie upałów przepinałam na najszersze, o tyle w temperaturach sprzyjających ludom Północy zapięcie pozostawało bez zmian. Zobaczymy, co będzie jesienią.

Teraz dół. Ja tam lubię klasyczne majtki, wysokie, bez wycięć. Tu mamy majtki szyte z kilku elementów, mało rozciągliwe, z przodu haft i kwiatki, z tyłu mocny, jednolity starozłoty beż. Wewnątrz są doszyte zaszewki pozwalające dopiąć podwiązki do pończoch (w komplecie z majtkami). Fizia co prawda nie uznałaby tego za pas do pończoch, ale to nie jest pas, tylko majtki ;) Na 106 cm w biodrach wzięłam rozmiar L, gdybym miała ze 2 cm więcej, powinnam zdecydowanie przyjrzeć się rozmiarowi XL.

Na koniec mniej sympatycznie – przechodzimy do konkretu, jakim jest cena. Cóż, jakiś rok temu opadła mi euforia wynikająca z dostępności dobrego rozmiaru w dziesiątkach wzorów i kolorów, i z żalem zaczęłam pozbywać się z szafy staników, które pomimo urody nie są wygodne. Niestety, co mi po staniku, który po paru godzinach mnie denerwuje? Nie chodzę w nim po ulicy bez bluzki, nie latam na rozbierane randki (mój czas minął, hehe), a piękny stanik leżący w szafie tylko mnie denerwuje, skoro nie mogę go założyć, to jak lizanie cukierka przez papierek, tylko człowiek nabiera smaku. Okazuje się, że spośród ładnych wybieram te, które są wygodne. Reszta idzie w świat ;) Wracając do meritum – Charlotte na pewno nie jest tanim stanikiem, ani nawet ze średniej półki cenowej. Tyle że jest warta każdej złotówki wydanej na nią, bo nie musimy jej oszczędzać nosząc tylko od święta.

Stanik do testów dostarczył warszawski butik Avocado, zdjęcie pochodzi ze sklepu internetowego Avocado. 

niedziela, 23 maja 2010

Na Lobby Biuściastych trafiłam jakoś w 2005 roku lub na poczatku 2006 :) Od 2007 noszę ten sam rozmiar, na szczęście ustalił mi się raz a dobrze, i byłam zadowolona. Do czasu, a czas ten nadszedł teraz, kiedy zorientowałam się, że Tango classic plunge, mój jeszcze rok temu ulubiony stanik (no dobrze, jeden z ulubionych) ciśnie mnie potwornie i mogę nosić go tylko z przedłużką. Jest ściśliwcem, owszem, ale kiedyś bez problemu zapinałam go na 75 cm pod biustem i nosiłam cały dzień. Opisane kiedyś Provence marki Pour Moi? w rozmiarze 70G, które owszem, zapinałam i mogłam nosić, musiałam zmienić na 75F, bo nie rozciągnęło się (i chwała mu za to), ale okazało się, że nie jestem w stanie nosić stanika, który wieczorem ściągam z ulgą. Ten sam stanik w rozmiarze 75F też jest ciasny, ale nie dusi. Tango Pure, równie ścisłe jak jego następca Classic, też mnie denerwuje i leży nienoszone, a kiedyś bardzo je lubiłam. Teraz zamiast 70H wzięłabym 75G (to model małomiseczkowy, stąd konieczność wzięcia miseczki węcej niż zwykle).

Nie darowałabym sobie, gdybym nie wysnuła teorii, że zaczynam być mniej ściśliwa ze względu na wiek. Faktem jest, że stara, luźna Freya Tigerlily, spoczywająca od długiego czasu na dnie szuflady i trzymana z sentymentu dla papuzich barw, wychynęła na wierzch i wróciła do łask. Luźnawe maskaradki, noszone z rzadka, bo obwód 75 rzadko bywał dobry na 75 cm pod biustem, zakładam na co dzień i jakoś ten obwód wydaje mi się łaskawszy. Na Lobby wielokrotnie opisywano ostanikowywanie mam, babć, cioć itd., którym potrzeba luźniejszych obwodów niż młodym dziewczynom. Kasica poświęciła stanikowi dla babci osobną notkę. Nie stawiam się w jednym szeregu z panią po 60. (nie mam jeszcze 40., choć już niedługo), ale myślę, że proces luzowania obwodu już się zaczął. Co ciekawe, miarka cały czas pokazuje ten sam wynik, ale moja ściśliwość, czyli zdolność do noszenia mniejszych obwodów jest inna. Nie toleruję tego, co kiedyś uznawałam za wygodne. Czyli dopasowanie obwodu jest względne :)

Podsumowując, należy liczyć się z wymianą szuflady. Dlaczego? Stanik noszony z przedłużką układa się nieco inaczej - obwód z tyłu jest dłuższy niż zakładał konstruktor, więc ramiączka "jadą" w bok i zsuwają się. Przyciasny obwód poddusza i zostawia pręgi na skórze. Idę na zakupy po rozciągliwce :)

Zdjęcia pochodzą ze strony www.annamoryto.pl

piątek, 30 kwietnia 2010

W obecnych czasach dama gorset ma albo nie ma, nosi albo nie. Drzewiej dama bez gorsetu nie wychynęła z buduaru, ale teraz jest inaczej, możemy samodzielnie podjąć decyzję, czy się ściskać, czy nie, a jeśli tak, to czym i na ile. Pomijając szczególne okazje, gorset właściwie na wiele się nie zda w codziennym użytkowaniu, a ponieważ generalnie panien służących nie mamy - do zapinania gorsetu przydaje się druga osoba, aczkolwiek nie jest to konieczne, jeśli dama jest uparta - to założenie gorsetu nie jest takie proste.

W mojej szufladzie zalegają dwa gorsety. Jeden to Masquerade Sahara, który w sumie mogłabym nosić pod żakiet i bez bluzki, drugi to Elomi Occasions, który służy do schowania pod ubraniem i zamaskowania niedoskonałości figury. Saharę, gorset z miseczkami usztywnianymi pianką, zapinam sama bez problemu: biust układa się w miseczkach, myk myk zapinam fiszbiny i już. Z Occasions nie ma lekko, a wszystko przez tręsła (ang. trenslo, hehe), czyli fiszbiny w miseczce. Nie ma obaw, nic się nie wpija, tylko moim zdaniem biust, który nie jest z silikonu, nie jest w stanie utrzymać się sam w miseczkach, trzeba go tam włożyć, wcześniej zapiąwszy gorset, bo tręsła prostują się. A ponieważ mam tylko dwie ręce, to pomimo najszczerszych chęci nie byłam w stanie trzymać gorset w górnej części i jednocześnie zapinać haftki - skończyło się na zapięciu się z przodu i obróceniu gorsetu. Przyjemne to nie było ;) Ale efekt wart był włożonego wysiłku - figura jest lekko wygładzona, a biust, rewelacyjnie uniesiony do góry, trzyma się w miseczkach jak przymurowany. W sumie nic dziwnego, nie dość, że miseczka jest pełna (full cup, tyle że ramiączka odpinane), to jeszcze te tręsła. Ramiączka odpięłam (wrzynały się, bo za mocno podciągnęłam) i - o rany, będę mogła założyć bluzkę z szerokim dekoltem :D

Rozmiarówka Occasions pozostaje póki co dla mnie zagadką. Gorset ma metkę oznajmiającą dumnie, że jest to rozmiar 32(70)G, na moje 32(70)GG miseczki są dobre, póki mocno podciągnę ramiączka (ale wtedy ramiączka wrzynają się w ciało) - bez ramiączek są za duże, czego na szczęście nie widać dzięki tręsłom. Część obwodowa - nabrzuszna - jest luźna, a im dalej w dół, tym bardziej, ewidentnie model dla pań krągłych i biodrzastych :) Dla porównania, Saharę, uznawaną za dużomiseczkową, rozmiar 34(75)FF, zapinam na najluźniejsze haftki i czuję się miło ściśnięta, ale bez przesady, talia Scarlett O'Hary to mi się od tego nie zrobi. Mierzyłam kiedyś Masquerade Antoinette w rozmiarze 36F, koleżanka musiała mnie zapiąć, bo gorset był tak ścisły, a miseczki były za małe. Ciężkie jest życie poszukiwaczki gorsetu ;)

Oba zdjęcia pobrałam z Biuściatego Katalogu Staników.

 

 

22:44, anna-pia , modele
Link Komentarze (10) »
piątek, 16 kwietnia 2010

czyli Panache Porcelain balkonetka.

O bezramiączkowcu pisała Kasica już dawno temu, natomiast balkonetka jakoś nie doczekała się opinii.

Przyznam, że na zdjęciu stanik nie powala urodą - prosty krój, zwyczajne ramiączka, gładkie miseczki. Swój kupiłam w Dopasowanej z ciekawości - chciałam tylko go przymierzyć, a został na stałe.

Kolor smakowity - gorzka czekolada, mniammm - miseczki gładkie, cieniutka gąbka. Spore - ponieważ rozmiarówka kończy się na G, a ja noszę 70GG, w Masquerade 75FF, to wzięłam to 75FF, i bum! - niespodzianka. Miseczki są dobre, mogłyby nawet być ciut mniejsze, nic nie wyłazi, jak w halfcupowatych balkonetkach Masquerade, jak pisałam w innej notce. Obwód ścisły, zapinam na najszerszą haftkę i jest dobrze. Ramiączka są wąskie, ale ponieważ jednocześnie są dość grube, to nic się nie wpija.

A tak przy okazji, zastanawiam się, czy czekolada - gorzka czekolada - może być zamiennikiem czerni. Czarne staniki mam dwa i jakoś nie odczuwam potrzeby nabycia następnego, a ciemne brązy mam dwa (Masquerade Nemezis i właśnie panaszową porcelankę) i rozglądam się za trzecim, bo Polka poszła w świat :)

Wracając do tematu: będę miała porcelankę w innym kolorze. Nie wiem jeszcze jakim, ale czy to ma znaczenie?

Zdjęcie pochodzi ze sklepu Dopasowana.

23:41, anna-pia , modele
Link Komentarze (3) »
środa, 24 marca 2010

Fauve Lucia nie jest stanikiem do noszenia ot tak. To jest element garderoby na "duże wyjście". Do kompletu mamy: stanik na mięciutkiej, cienkiej gąbce, majtki i pas. Mniammm. Oprócz gorzkiej czekolady jest też ciemnoniebieskie wieczorne niebo :)

Sam stanik to po prostu half cup z pionowymi cięciami i ładnymi ramiączkami. Jak zwykle diabeł siedzi w szczegółach :)

Połączenie miseczki i ramiączka jest tym elementem, który mnie zauroczył - moim zdaniem to właśnie ten szczegół daje stanikowi i dodatkom charakter.

Zdjęcie po lewej pochodzi z zasobów Eveden, otrzymałam od b.style, natomiast zdjęcie po prawej jest moje - kolor nie wyszedł, ale dokładnie widać element dekoracyjny. Jak wam się podoba zwężenie ramiączka przy połączeniu z miseczką i koronka wykańczająca ramiączka? Cały dowcip polega na tym, że właściwe ramiączko jest ukryte pod spodem - to ten czarny pasek, który widać pod koronką.

Fajne, nie?

Tak wygląda zapięcie stanika z tyłu:)          A tak wyglądają majtki z tyłu :)

 

 

 

 

 

 

Tak wygląda pas do pończoch - jasne, ze Fizia nie uzna tego za pas, ale przecież nie jest to element stroju do noszenia przez cały dzień.

Niestety, nie pokażę zdjęcia  zapięcia pasa. Szlag je trafił ;)

 

 

 

 

 

 

 

Niniejszym Lucia trafia na moją listę pt. "chcę to mieć". A żeby pognębić się jeszcze bardziej, poniżej dołączam zdjęcia Lucii w wersji miękkiej i ciemnoniebieskiej.

Na zdjęciu niby-kokardki w wersji brązowej half-cup (pierwsze z lewej) jest ona w tym samym odcieniu, co miseczka, a w pozostałych wersjach - odrobinę ciemniejsza. Ciekawe, jak będzie wyglądać w rzeczywistości - trzeba pamiętać, że od wersji pokazowej do sklepowej stanik może przejść drobne metamorfozy.

I to na tyle, idę oszczędzać pieniądze na Lucię :)

niedziela, 14 marca 2010

Kasica, Mauzonka i Maith opublikowały szybko wpisy po pokazie Eveden, a ja bujałam się z notką aż do wczoraj. Wczoraj Blox zastrajkował, więc publikuję dziś :) Czemu dopiero teraz? Widziałam cały pokaz Eveden, owszem, mnóstwo ładnych rzeczy, ale moją  uwagę przykuło tylko kilka staników lub raczej kompletów, które najpierw chciałam jakoś uwypuklić w notce całościowej, potem napiasałam notkę tylko o nich, a wczoraj zmieniłam zdanie i zaczęłam pisać o każdym modelu osobno.

Na pierwszy ogień pójdzie Caitlyn Elomi. W rękach i na sobie miałam niebieską, w wersji bazowej mamy perłowy, beżowy i czarny. Caitlyn nie poraża zakresem rozmiarów - miseczki od DD do HH, obwody od 34 (75) do 46 (105), przy czym DD jest od obwodu 38 (85), E od 36 (80), a w obwodzie 34 (75) zaczynamy rozmowę od miseczki F. Marka jest adresowana do pań o większych rozmiarach, więc i tabelka inna niż choćby we Freyi czy Fantasie.

Caitlyn jest ścisła - sama noszę freyowe 70GG, z ciekawości założyłam stanik na bluzkę i nie dałam rady samodzielnie zapiąć obwodu, mimo że to była osiemdziesiątka. Miseczki - nie będę nudzić szczegółami organizacyjnymi - wyglądają na standardowe. Stanik na nosicielce daje niesamomite wrażenie noszenia góry od pasa cnoty - to jest model "side support", a nie seksowny half cup, i tak ma być. Zresztą, o ile mi wiadomo, nikt przy zdrowych zmysłach nie chodzi w samym staniku takiego modelu poza domem ;) Natomiast efekt pod bluzką jest rewelacyjny - piękne kule, zgrabnie uniesione, sylwetka lżejsza.

Niniejszym dołączam do fanek Caitlyn.

Dla równowagi następna notka będzie o modelu do dekoltów :)

niedziela, 21 lutego 2010

Dziejszej notce patronuje madame de Pompadour. Zdjęcie pochodzi ze strony Boston College , oryginał namalował François Boucher w 1758 roku, kiedy metresa Ludwika XV miała 37 lat :) Co ona ma do dziejszej notki? Zwróćcie uwagę na dekolt i zasłoniętą szyję. Dekolt jest szeroki, przykuwa uwagę, natomiast szyja - bezwzględny wskaźnik wieku kobiety - jest dyskretnie przysłonięta. Nie namawiam do noszenia pelerynek, ale drobna apaszka czy szeroka wstążka lub duża ozdoba umieszczone w strategicznym miejscu zasłonią nieubłaganie pojawiające się zmiarszczki.

A teraz do rzeczy. Zabłysnęłam ostanio u znajomych bluzką Fru-Fru , pod którą założyłam gorset Masquerade Sahara. Gorset jak gorset, może kiedyś się zbiorę i napiszę, co o nim myślę, ale na razie skupię się na dekolcie (tak, to moja mania, efekt noszenia full-cupów przed trzydziestką, nie z wyboru, lecz z konieczności. Kiedyś mi przejdzie).

Fru-Fru moim skromnym zdaniem wymaga stanika, który nie wyjdzie spod dekoltu. Przetestowałam staniki o kroju half-cup / balconette (Maskaradki: Hestia, Nemezis, Regency) i bandeau (Masquerade Sahara). Nie wychodzą, cześć im za to i chwała, a przy okazji dokonałam odkrycia. Otóż wiadomo, że miękki biust potrzebuje solidnego podrzymania - usztywniony stanik half-cup zapewnie podtrzymanie, natomiast nie utrzyma biustu w ryzach, bo nie ma jak - biust jest po prostu odkryty u góry. Ale nic to, nikt nie każe nam tańczyć pogo na stole ;) To, co ważne, to to, że biust nie ucieka do środka - w plunge'ach nagminnie zmykał na mostek, co skreśliło ten krój stanika z mojej listy "must have". Krój plunge ma po prostu zbyt krótkie fiszbiny na mostku, żeby biust się trzymał na miejscu, a fiszbiny w half-cupach i w balkonikach maskaradkowych są na tyle wysokie, że rozdzielają biust, a na tyle niskie, że stanik nie wychodzi z dekoltu. Dlatego właśnie lubię tę markę ;)

Zauważyłam jeszcze jedną rzecz. Wszystkie wymienione staniki mają taką samą metkę rozmiarową - 34FF, ale miseczki Sahary są nieco większe. Po założeniu mam wrażenie, że stanik jest za duży, ale po jakiejś godzinie wszystko jest w porządku. Natomiast pozostałe zaczynają lekko bułkować. Gwoli jasności: nie mam zielonego pojęcia, dlaczego tak jest. W miękkich stanikach nie mam takich objawów.

wtorek, 09 lutego 2010

...czyli krótka instrukcja, jak obrzydzić samą siebie swojemu otoczeniu. Oraz oczywiście sobie samej przy okazji.

Po pierwsze, ładne staniki są dla młódek, a ja i tak noszę bluzki zapięte pod szyję. Bluzka to 150 zł, po co wydawać 150 na stanik, skoro można wydać 50. Albo i 15 na bazarku.

Po drugie, w moim wieku i tak biust obwisa, a potem obwiśnie jeszcze bardziej, więc co ja będę wydawać 150 zł... i tak dalej.

Po trzecie, kręgosłup to mnie boli, bo za mało odpoczywam. Duży biust nie ma z tym nic wspólnego, więc po co wydawać 150 zł... i tak dalej.

Po czwarte, mały biust i tak się trzyma, bo mały nie zwisa, więc po co wydawać... i tak dalej.

Po piąte, bez przesady. A tak w ogóle, to kupię sobie nową bluzkę, bo ta źle leży.

Otrzymujemy smętną postać o figurze z grubsza przypominającej wałek, chudszy lub grubszy, ze smętnymi zwisami tu i ówdzie.

Po pierwsze, jak się ma 35 lat i więcej, nie trzeba wcale kupować cudów na patyku z kokardkami, jak się nie chce. Porządny stanik pod bluzkę "służbową" owszem, może kosztować 150 czy 200 zł - nowy ze sklepu - ale za to posłuży ładnych parę lat, co wyjdzie taniej, niż kupowanie co miesiąc takiego za 20 zł.

Po drugie, właśnie dlatego, że biust zwisa - skóra starzeje się nieubłaganie - należy podtrzymać go porządnym stanikiem. Nieważne, mały czy duży, po co ma zwisać jeszcze bardziej?

Po trzecie, kręgosłup obciążony ponad miarę nie tylko brakiem odpoczynku, ale i ciężarem z przodu będzie bolał jeszcze bardziej. A na starość pozostanie chodzenie w pozycji lekko pochylonej. Cud, miód i orzeszki ;p

Po czwarte, mały biust zwisa, bo skóra na całym ciele się starzeje. Od kiedy starzenie omija tę część ciała, i to akurat wyłacznie w konkretnym przypadku małego biustu?

Po piąte, nawet najlepiej skrojona bluzka będzie źle leżeć, jeśli pod spodem będzie byle co w byle jakim rozmiarze.

Oczywiście, jak ktoś chce się umartwiać, to proszę bardzo. W takim wypadku postuluję noszenie włosiennicy (pod ubranie!) i wstawanie codziennie o piątej rano z uśmiechem na twarzy, a nie dręczenie otoczenia smętną miną i byle jakim wyglądem, osiągniętym na własne życzenie. Od dobrze dobranego stanika nie będziemy mieć figury Barbie (i dobrze, bo nie jesteśmy platikowymi lalkami), ale nasz wygląd - czyli figura - zdecydowanie zyska, vide Kasicowa seria Biust na żywo .

Zdjęcie pochodzi z filmu "Barbie i magia pegaza" (OT: to film dla niedużych dziewczynek, na stronie Barbie ani firmy Mattel nie znalazłam, więc nie linkuję, a kto chce obejrzeć, niech poszuka na własną odpowiedzialność).

sobota, 16 stycznia 2010

Czyli Provence jest dla mnie ("pour moi" znaczy "dla mnie").

Weszłam sobie ostatnio na blog Nathd i przeczytałam notatkę o sklepie OnlyHer . Przeczytawszy, zwietrzyłam trop i jak rasowy ogar stanikomaniacki pobiegłam za śladem - wymieniłam kilka maili z Agnieszką i stałam się posiadaczką modelu Provence marki Pour Moi?, którą dotąd uważałam za zdecydowanie nie dla mnie - brak rozmiaru 70GG przekreślał nadzieje. Okazało się, że za wcześnie wykreśliłam tę markę z listy nomen omen "dla mnie", ponieważ Provence okazał się być modelem dużomiseczkowym i horrendalnie ścisłym.

Po pierwsze, to nie jest full cup - może i tak się nazywa, ale 70G wygląda jak średniozabudowany balkonik, na mnie na pewno jest bardziej wycięty niż na modelce.

Po drugie, obwód jest ścisły - pod koniec pierwszego dnia noszenia dopięłam przedłużkę, bo żebra zaczęły mnie boleć. Drugiego dnia, po ręcznej przepierce w chłodnej wodzie z płatkami mydlanymi, było ciut lepiej, cały dzień wytrzymałam na najluźniejszej haftce. Ale zdjęłam z ulgą :) Za trzecim razem nosiłam cały dzień na przedłużce i to było to - obwód jest po prostu pieruńsko ciasny. Następnym razem będę celowac w rozmiar 75F - ostatnio taki stanik widziałam u siebie ze 3 lata temu :) Albo i dawniej.

Po trzecie, jak napisałam wyżej, miseczka jest duża - 70G Provence Pour Moi? to jak standardowe 70GG Panache czy Freyi, ale o ileż mniej zabudowane.

Po czwarte, bardzo lubię takie wzory. Bo tak ;)

Po piąte, ramiączka w normie, nie za szerokie, ale też nie za wąskie, takie w sam raz. Mają tylko jedną wadę - otóż ta część miseczki, która nachodzi na ramiączko, nie jest podwinięta, tylko naszyta i już. Jest to detal, w użytkowaniu nie przeszkadza, ale trochę szkoda - w końcu diabeł tkwi w szczegółach, taki ładny stanik został potraktowany tak beztrosko.

Po szóste, trzyma rewelacyjnie.

Od Agnieszki dowiedziałam się, że Provence jest ściślejszy niż Opulence (też dużomiseczkowiec, opisany przez Kasicę - tu bierzemy zwykły obwód), ale luźniejszy niż St. Tropez, w którym należy brać obwód więcej niż zwykle i mniejszą miseczkę niż zwykle.

Zdjęcie pochodzi ze sklepu OnlyHer.

23:48, anna-pia , modele
Link Komentarze (9) »
niedziela, 06 grudnia 2009

Czyli Limonka ma rację :)

Skończyła się już nawet ciepła jesień, dekolty poszły w kąt, bo jest zimno. Naprawdę zimno, bo mimo że latem muszę się rozdziać, żeby nie umrzeć z gorąca (stąd moja miłość do Tango plunge), to zimą mogłabym nosić staniki z futerkiem, a najlepsze byłyby gorsety z futerkiem. I z golfem, koniecznie z golfem, a i nausznikami bym nie pogardziła. I do tego reformy prababci ;)

Niestety, gorsetu podszytego futerkiem nie widziałam, ale moje dziecko płci żeńskiej widziało leżący na stole katalog Bravissimo, więc pozwoliłam obejrzeć też w środku. Dziecię obejrzało i przybiegło machając katalogiem - "Mamo, zobacz, jaki ładny stanik!". Nie, to nie był żaden model Masquerade, tylko właśnie pancernik - Belle Fantasie, chwalony w fasonie full cup przez starsze wiekiem użytkowniczki Lobby i znielubiany przez młodsze. Cóż, model pełnomiseczkowy nie jest adresowany do młódek, bo takowy im niepotrzebny - jędrna skóra nie wyleje się z half-cupa. Co innego miękki, pociążowy, pokarmieniowy biust, coraz delikatniejsza skóra, która nie trzyma tak dobrze tkanki tłuszczowej biustu w ryzach. I teraz, kiedy dekoltu i tak nie noszę, doceniam moje full balkoniki - cóż, Tango II i Tango Pure w wersji G+ są zabudowane, mają szersze ramiączka i generalnie są bardziej hojne materiałowo. No to git, jak by powiedział Kiler, ale ja nie Kiler, więc pójdę dalej w rozważaniach.

Tango II 70GG kupiłam dlatego, że wyrosłam z Tango II 70G, a darzyłam je miłością szczerą i absolutną, gdyż było różowe i miało ładne listki :) Po wyposzczeniu przez nieśmiertelną trójcę kolorystyczną Triumpha i Feliny uważałam Tango II, jak inne ówczesne staniki Panache, za cudo designu :) Zobaczywszy Tango II 70GG zauważyłam oczywiście większą hojność w szafowaniu materiałem, ale to mi nie przeszkadzało, bo stanik trzymał solidnie. No i był czerwony w kwiatki :) Rozciągnął się, ale go podszyłam i nadal mi służy wiernie - fakt, że głównie wtedy, kiedy jest zimno, ale służy, i lubię go nadal. Tak samo jak lubię Tango Pure (poprzednik Classica), który, pomimo iluś prań w pralce, nadal się nie rozciągnął i nadal obwód jest ścisły jak ta lala.

Trzeci mój pancernik to Avocado Glamour B, którego już nie będę opisywać, bo to mój ulubiony zabudowaniec, dzięki krótkim i wąskim fiszbinom, zdarzało mi się przysnąć w nim i nie budziłam się bynajmniej dlatego, że mi było niewygodnie.

KLuczowy problem to uroda - czy te pancerniki są ładne? Teraz, kiedy je wyciągnęłam z dna szuflady, zgadzam się z Limonką, że dekolt to nie jest najważniejszy element stroju kobiety w wieku 35+, a na pewno nie na codzień. A moje dziecię zmusiło mnie do przeanalizowania opinii o pancernikach i do przyznania, że prostota kroju Tango Pure i kwiatki czy listki Tango II są ładne. Jest to uroda prosta i bezpretensjonalna, surowa, ale przecież od codzienności nie wymagamy romantycznych wzlotów i szokujących efektów specjalnych. Codzienność ma być spokojna i solidna, nieprawdaż?

Zdjęcie pochodzi ze sklepu Undercoverexperience