Opinie, recenzje biustonoszy dla pań po 35. r.ż., po ciążach, karmieniu - fasony, modele, podtrzymanie, wygląd, oferta.
Kategorie: Wszystkie | 35 - różne | 50plus | figura | kroje staników | modele | ubranie
RSS
wtorek, 19 lipca 2011

Pisałam kiedyś o tym, że staniki, które dawniej odczuwałam jako przyjemnie ścisłe, leżą w szufladzie, bo są za ciasne. I o tym, że wymiary mi się nie zmieniły, więc skąd ta zmiana, przecież stanik od noszenia raczej się nie zwęża.

Na trop naprowadziły mnie nogi - niby jest to część ciała od biustu oddalona, ale przecież cały czas są to elementy budowy tej samej osoby. Otóż, moje drogie panie, mam tendencje do żylaków. Taka moja uroda i póki co płakać z tego powodu nie zamierzam (zajmę się kiedyś tym tematem). W dodatku prowadzę siedzący tryb życia - taki zawód, codziennie ileś godzin przed komputerem. Nogi puchną, bo nogi są do chodzenia, a nie do trzymania pod biurkiem. Kochana pani ginekolog poleciła mi nosić w ciąży (no ale w ciąży nie byłam już daaawno temu i już nie będę) pończochy przeciwżylakowe, które zapobiegają puchnięciu, ale że w wersji light mają 40 DEN (są też takie 70 DEN i 140 DEN), to nie bardzo można je nosić cały rok, zresztą, na tułów nie wchodzą.

Przeprowadziłam wobec tego badania - stąd zresztą dzisiejszy obrazek - mianowicie codziennie starannie notowałam, co i ile wypiłam i zjadłam. Tak przy okazji, jestem pełna podziwu dla ludzi, którzy muszą takie notatki prowadzić całe życie ze względu na dietę/choroby/whatever, mi się potwornie nie chciało. Każda kawa, herbata, woda, sok, ryż, czekolada, porcja ryby... W pięknej tabelce notowałam, co danego dnia było źle, nie tak, przeszkadzało mi, ile godzin spałam, czy jeździłam samochodem, i tak dalej.

Tak więc woda w postaci wody jest organizmowi ludzkiemu - a na pewno mojemu - niezbędna do niepuchnięcia. Kawa (naturalna, z ekspresu, z mlekiem), poza tym, że pita w ilości większej niż litr dziennie drażni żołądek i źle wpływa na cerę, nie jest optymalnym napojem. Czarna herbata jest już lepsza, ale pita litrami wysusza gardło i skórę. Zielona herbata łagodzi obyczaje (jestem cholerykiem), biała odświeża umysł, a czerwona (pu-erh) dobrze robi na trawienie, nawet lepiej niż cola, ale ile można tego pić. Szklanka coli dobrze robi na żołądek, po litrze nie mogę spać.

Natomiast woda jest genialnym napojem. Po zarwanej nocy - zdarza mi się, że pracuję do trzeciej czy czwartej, a i tak muszę wstać około siódmej - to właśnie woda pomaga zredukować zmęczenie i opuchliznę, tak denerwującą pod ściślejszymi stanikami. Zredukowałam więc wyżej wymienione dopalacze na rzecz wody. Poza tym, jeśli tylko mogę iść na piechotę, idę, a nie jadę samochodem - paradoksalnie, nawet 15-minutowy spacer zmniejsza opuchliznę i ból nóg zmęczonych całonocnym siedzeniem. W konsekwencji ruchu i picia wody zmniejszyła się też wrażliwość na ścisły stanik - do łask wróciły ściśliwce.

Oprócz wody i ruchu - choćby pół godziny spaceru - dobrze jest się przespać, zapewne dlatego, że - poza zbawiennym odprężeniem wynikającym z drzemki - przyjmujemy pozycję poziomą i układ krążenia i limfatyczny mogą odpocząć (wiem, że ujmuję to mocno nieprofesjonalnie, ale nie będę się silić na medyczny żargon, wiele osób zna się na tym lepiej i jeśli zechcą skomentować, to wyjaśnią fachowo).

Podsumowując: woda do picia, trochę ruchu i sen ułatwiają życie zawodowo siedzącym nogom i biustom ;)

Rysunek pochodzi ze strony http://zuch.blox.pl