Opinie, recenzje biustonoszy dla pań po 35. r.ż., po ciążach, karmieniu - fasony, modele, podtrzymanie, wygląd, oferta.
Blog > Komentarze do wpisu

Gorset jeszcze raz, czyli rzecz o fiszbinach

Pisałam kiedyś o gorsetach i polowaniu na nie. Od tego czasu założyłam kilka razy jeden i drugi posiadany gorset i stanowczo stwierdzam, że takim gorsetem na pewno nie osiągnę efektu, jaki prezentuje modelka, ponieważ nie mam jej figury. Plastikowe fiszbiny nie mają mozliwości ściśnięcia ciała i zrobienia talii, której nigdy nie posiadałam. Biedactwa powyginały się w rozpaczy. Doszłam do wniosku, że jedynym celem takiego gorseciku jest zadowolenie posiadaczki ("mam na sobie coś ładnego") oraz cieszenie męskiego oka (nie będę wchodzić w szczegóły). Ewentualnie można pochwalić się koleżankom, które uważają, że posiadanie "taaakiego ogromnego biustu" to czarna rozpacz, tylko beżyk na szelkach jest mi pisany - i w takim momencie fajnie jest pokazać dyskretnie ramiączko, które wcale nie jest szerokie (Sahara) albo wręcz go nie ma (Goddess noszę bez ramiączek - w zalinkowanej wyżej notce to ten biały).

Niestety, porządne ściśnięcie zapewniają jedynie metalowe fiszbiny, jakie ma gorset na zdjęciu obok. Niestety, ponieważ porządny gorset z metalowymi fiszbinami kosztuje swoje - jak będę miała wolne paręset dolarów, napiszę do Madame Sher ;) Pozostaje mieć nadzieję, że klientkom dopasowuje gorsety lepiej niż modelce - przecież na pewno nie tylko ja widzę, że miseczki są za małe, a mostek za szeroki.

A tak w ogóle, już na poważnie, należy pamiętać, że o ile w gorsecie z plastikowymi fiszbinami grozi nam co najwyżej niewygoda, obtarcia czy czerwone ślady na skórze, to długotrwałe noszenie gorsetu z metalowymi fiszbinami grozi deformacją ciała, osłabieniem mięśni i kręgosłupa. Smutnym przykładem jest Maria Pawlikowska-Jasnorzewska: za młodu miała problemy z kręgosłupem, wsadzono ją w gorset, bo takie były ówczesne metody leczenia... Teraz zalecono by jej serie ćwiczeń (tak, liczba mnoga), które może talii nam nie zrobią, ale brzuch schowa się szybciej niż od noszenia gorsetu :)

Przy okazji - nie mogłam się powstrzymac i podaję link do najszerzej ilustrowanej historii gorsetu, jaką znalazłam po polsku - tak na szybko, więc jesli ktos ma lepszy adres, to poproszę :)

Zdjęcie powyżej pobrałam od Madame Sher, oczywiście :)

niedziela, 03 kwietnia 2011, anna-pia

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
wariamiktoria
2011/04/03 00:59:51
Czy mogłabyś napisać więcej o Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej? Kojarzę, że moja koleżanka chodziła w gorsecie leczniczo, ma ro jakiś związek?
-
2011/04/03 22:04:21
Z tego, co pamiętam, Pawlikowska-Jasnorzewska po zdjęciu gorsetu miała garb - nie jest to oczywiście precyzyjna informacja medyczna, domniemywam raczej zaawansowaną skoliozę, ale tak czy inaczej, gorset bez odpowiednich ćwiczeń szkodzi, bo niepracujące mięśnie słabną.
Twoja koleżanka miała pewnie zupełnie inny gorset, wymuszający prawidłową postawę, dobrany przez ortopedę pod kątem wady postawy, i założę się, że ćwiczyła ostro :)