Opinie, recenzje biustonoszy dla pań po 35. r.ż., po ciążach, karmieniu - fasony, modele, podtrzymanie, wygląd, oferta.
Blog > Komentarze do wpisu

Dylemat zakupowy, czyli stacjonarnie czy przez internet

Tak sobie rozmawiałam z koleżanką, wpadłyśmy na siebie w supermarkecie. Od słowa do słowa, zaczęłyśmy rozważać, co warto kupic samemu, pomacawszy w sklepie własnoręcznie, a co spokojnie można przez net nabyć, macając wirtualnie li i jedynie.

Przez internet kupuję książki, płyty, elektronikę, AGD, ubrania, ubranka dla dzieci oraz oczywiście bieliznę :)

Dawno, dawno temu, kiedy Lobby Biuściastych nie miało jeszcze siostrzanego forum, nie zdążyło obrosnąć w otoczenie, a funt szterling kosztował 4 złote, staniki zamawiałam w Wielkiej Brytanii, ponieważ przesyłka szła szybciej niż od przedstawiciela Panache mającego w owych czasach siedzibę bodajże w Malborku. Z probiuściastych marek w Polsce istniało Avocado, które miało sklep w Poznaniu, a rozmiarówkę zdecydowanie uboższą niż dziś (np. obwody zaczynały się od 70). Brzmi jak opowieść o wodzie przynoszonej wiadrem z podwórka ;)

Teraz mam do wyboru, do koloru sklepów stacjonarnych - mieszkam w Warszawie, więc odpada mi planowanie, kiedy mogę wybrać się 50 czy 150 km do sklepu, dzwonienie i dopytywanie, kiedy sklepy będą mieć najwięcej rozmiarów, które może by mi pasowały. Jako że czasem wykazuję ochotę na usystematyzowanie wiedzy, postanowiłam ułatwić sobie - a może nie tylko sobie - życie i sporządzić listę argumentów za i przeciw zakupom stacjonarnym i w internecie. Ponieważ sama nie mam żadnych oporów przed jednymi ani przed drugimi, z góry odrzucam argument pt. "bo tak lubię" - to jest osobista preferencja, niemająca nic wspólego z logiką i jako taka niemierzalna. Jesli ktos boi się / brzydzi / nie lubi zakupów przez internet / stacjonarnych, to nie ma sensu się zmuszać, efekt bedzie odwrotny do zamierzanego.

Wracając do tematu: sklepów internetowych w Polsce mamy pod dostatkiem, z zagranicznych testowałam tylko brytyjskie, pewnie dlatego, że na kontynencie, o ile mi wiadomo, Polska to stanikowy raj, więc nie mam czego szukać za miedzą.

Podczas zakupów podstawową kwestią jest kwestia pieniedzy - jeśli mamy ich dużo, to bez problemu możemy zamówić przez internet kilka staników w różnych rozmiarach, z założeniem, że 3/4 odeślemy i odzyskamy pieniądze. Następna kwestia to czas - jeśli mamy go sporo, to łatwiej nam będzie zwiedzać sklepy stacjonarne i mierzyć do upadłego modele i rozmiary. Dalej mamy problem dostępności sklepów - mieszkając w dużym mieście, gdzie sklepów jest dużo, musiałabym poświęcić kilka dni na obskoczenie wszystkich. Natomiast jeśli do najbliższego sklepu mam 100 km, to sprawa wygląda zupełnie inaczej. I albo decyduję się na zamawianie - i odsyłanie, nie ma zmiłuj, rzadko udaje się od razu trafić w rozmiar i model, albo dzwonię do najbliższego dobrze zaopatrzonego sklepu i dowiaduję się, ile jest staników w rozmiarze zbliżonym do mojego wstępnie określonego, a następnie biorę wolne na cały dzień i jadę. Dobrze, jak mogę...

Co zatem pozostaje osobie uwiązanej do jednego miejsca w środku puszczy? Poza zakupami stacjonarnymi (konieczność wyprawy za góry i lasy), internetowymi (pieniądze i czas), jest jeszcze lobbowa giełda staników, jesli nie ma sie oporów przed kupowaniem używanych - w sumie staniki w sklepie też już ktoś mierzył, prawda? A jeśli uda nam się dobrać rozmiar, możemy wtedy iść na podbój zakupów internetowych, pamiętając, że wyprzedaże sa dla nas, a na ebayu można trafić okazyjnie bardzo fajne modele. Jedno zastrzeżenie: zanim kupisz, poczytaj - Katalog Staników, opinie na forum - LB i LMB, może się okazać, że upatrzony model jest ściślejszy/rozciągliwszy bądź ma większe/mniejsze miseczki niż ten, który już mamy, niezależnie od tego, że to ta sama marka. Kupowanie na wyprzedażach ma tę zaletę, że modele już zostały przetestowane. Wadą jest to, że wielu rozmiarów po prostu już nie ma.

Nietrafione zakupy wystawiamy na allegro bądź na ebayu :)

Obrazek u góry pobrałam stąd

Obrazek u dołu pochodzi stąd

Jak sobie przypomnę, jak się robi takie obrazki, to będę robić sama

środa, 09 lutego 2011, anna-pia

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/02/09 11:42:16
"Następna kwestia to czas - jeśli mamy go sporo, to łatwiej nam będzie zwiedzać sklepy stacjonarne i mierzyć do upadłego modele i rozmiary"
IMHO jeśli nie mam czasu, to najlepiej jest podjechać do sklepu stacjonarnego i w ciągu powiedzmy pół godziny wybrać i kupić stanik.
Nie tracę czasu na czekanie na listonosza, na stanie na poczcie, na odsyłkę.
-
2011/02/09 12:09:41
Magdalaeno, ty możesz podjechać, ja też, ale nie każdy mieszka w Warszawie czy innym dużym mieście i nie każdy może ot tak pójść do sklepu. Wiele moich znajomych albo mieszka w jakiejś zapadłej głuszy, albo pracuje od 9 do 18, a często mają jeszcze dzieci i dom na głowie. Jak miałam niemowlaka, to czasowo zdecydowanie bardziej kalkulowało mi się kupowanie przez net. Gdybym mieszkała np. w Bieszczadach, to też wolałabym kupować przez net.
-
2011/02/09 13:25:01
Zakupy internetowe są bardzo przyjemne, ale ja wolę kupować rzeczy w zwykłych sklepach. W internecie często zakupuję książki oraz buty, ponieważ z moim rozmiarem nie mogę dostać w zwykłych sklepach. Bieliznę co raz częściej kupuję drogą online ale zawsze mam stres, że będę musiała zwracać przesyłkę
-
2011/02/09 14:06:07
Preferuję zakupy przez internet. Mieszkam w niedużym mieście, nie mam samochodu. Dużo pracuję, w domu - listonosz/kurier bez problemu mnie zastaje.
Dla mnie to oszczędność czasu i pieniędzy.
-
2011/02/10 08:54:00
Anno-Pia,
Rozmarzyłąm się - tak bardzo chciałabym mieć swoje, własne miejsce w środku puszczy i być do niego przywiązana! Stado jamników, drugie stado - hasiorów i pełen magazynek staników, które wysyłałabym po całym świecie :)))
-
yaga7
2011/02/10 12:53:37
Ja wprost uwielbiam zakupy przez internet :)))

Mimo że w Krakowie sklepów stanikowych coraz więcej i teoretycznie mogłabym jechać i pomierzyć, w praktyce godzina tam, godzina z powrotem, godzina na miejscu, czyli 3h wyjęte z życiorysu, a z portfela też wyjęte więcej niż gdybym to wszystko kupiła przez net. Do tego pocztę mam 5 min od domu, w sam raz na krótki spacerek. Jeżeli się okaże, że stacjonarnie stanik kosztuje mniej niż w necie, będę się zastanawiać.
Na razie - tylko net :))

Kupuję nałogowo przez allegro, ebay, mam obczajone sklepy brytyjskie, irlandzkie, amerykańskie, swego czasu zamawiałam coś z Australii, Chin czy Kanady ;)
Nałóg, serio, serio ;))
-
kasica_k
2017/02/03 02:36:05
Tak sobie zajrzałam do tego wpisu po latach :-) Tyle czasu minęło, a w moich zwyczajach szopingowych nic się nie zmieniło - wciąż wygrywa net. Choć muszę uczciwie powiedzieć, że kupuję też stacjonarnie staniki w centrum handlowym Modo (jest tam sklepik marki Change), robię to jednak w dużej mierze ze względów towarzyskich (umawiam się z innymi stanikomaniaczkami) oraz dlatego, że w rzeczonym centrum są też np. sukienki. Podjechać gdzieś? Pracuję w domu, więc dla mnie podjechać gdziekolwiek jest czystą stratą czasu, bo nie robię tego przy okazji powrotu z pracy. Mieszkam w Warszawie, mieście pełnym sklepów, ale wielkim i zakorkowanym. A tam, gdzie kupuję ciuchy czy chodzę do knajpy, akurat dobrych sklepów stanikowych nie ma. Niech żyje net, pocztę mam blisko, paczkomat na trasie, czysta oszczędność czasu i atłasu, i w sumie także pieniędzy.